You are viewing a single comment's thread from:

RE: Masz pojęcie? ~Religia~

in #polish7 years ago

Widzisz - no ewidentnie nie pojmujesz religii. Masz z nią problem - tak jak można mieć problem z systemem, ustrojem politycznym o czym wspominasz.

Po pierwsze - rozgranicz co tworzą ludzie a co tworzy Bóg (jakkolwiek go pojmujesz, o ile go pojmujesz).

Przed punktem powyżej - przede wszystkim musiałbyś postawić pytanie czy wierzę czy nie wierzę w Boga, siłę wyższą, energię - czy cokolwiek o czym piszesz, mówisz. To punkt wyjścia więc punkt 0.

Po drugie - nikt i nic nie przetrwało do dnia dzisiejszego w naszej historii aby potwierdzić słuszność - jednej religii szczególnie dla ateistów, ludzi nie wierzących. Dla ludzi wierzących natomiast istnieje system religijny wg. mnie który jest prawdziwy. Albo ma pokrycie z pewną rzeczywistością. Czyli tutaj - już zdradzam się że jestem wierzący w konkretną - jedną religię. Co jednoznacznie nie oznacza że przyjmuję wszystko tak jak leci w religii do której obecnie przynależę.

Skoro nic nie przetrwało i nic nie dowodzi prawdziwości - to jest to mój wybór że w coś wierzę. Skoro wierzę - to coś mnie do tego przekonało. I tutaj się zatrzymam - nie dlatego że nie chcę o tym mówić. Ale dlatego że uważam że każdy ma swój poziom poznania pewnych rzeczy i nie chcę absolutnie o tym pisać. Nie będę w ten sposób bronił lub przekonywał do swych racji - bo nie mam takiego celu.

I to tyle.

Co do poznania nauki - technologia coś nam usprawnia, polepsza, rozjaśnia, naświetla jak działa rzeczywistość postrzegana zmysłami.

Co do poznania Boga - powtarzam - jeśli nie wierzysz to jak chcesz poznać? A jak wierzysz to pewnie już byś poznał.

Co do religii - pisałem wcześniej - systemy powstawały, zmieniały się i istnieją i faktem jest to że niektóre istnieją ponad 6000 tyś lat. Czy masz system polityczny który tyle czasu się utrzymał? Próbuję Cię nakierować - że to co tworzy człowiek - przemija - to co tworzy istota wyższa (Bóg) - przetrwa i Ciebie i mnie. Ale możemy poszczekać - a karawana dalej jedzie.

Sort:  

Po pierwsze - nie masz żadnych dowodów na to, że Bóg stworzył cokolwiek, Wszystkie dowody wskazują na to, że to ludzie wymyślili religię i Boga. I o którym z setek tysięcy bogów mówimy? Przez przypadek o Twoim? A jesli nie wiemy jak coś powstało, Bóg nie jest wyjaśnieniem! Nie tłumaczy się tajemnicy inną tajemncą. To bez sensu.

Po drugie - Twoja religia ma kilkanaście tysięcy wersji, wariantów. Oprócz niej istnieją tysiące innych religii w kolejnych tysiącach odsłon, wersji i denominacji. I chcesz mi powiedzieć, że dlatego, że jakaś religia jest kultywowana długo, to jest prawdziwa? Zarzucasz mi, że nie rozumiem? to mi wyjaśnij. Czy po prostu używasz argumentum ad ignorantiam i uważasz, że wygrałeś dyskusję. Czy zgodnie z twoją argumentacją, religie starsze sa bardziej prwdziwe? Bo od judeochrześcijaństwa starszy jest istniejący do dziś zoroastrianizm(BTW - judaizm czerpie cąłymi garściami z tego systemu relgijnego) - odrzucasz go, mimo, że działa dłużej niż twoja religia? A co z wierzeniami jeszcze starszymi - animistyczna relgia Aborygenów, kulty szamańskie Oceanii czy Ameryki Południowej. Właśnie wrzuciłem twój argument do kosza...

A propos ateizmu - istnieje hinduska szkoła ateistyczna starsza od chrześcijaństwa (lokajata, lub inaczej Ćarwaka). to oznacza, że jest lepsza niż nauki Chrystusa, bo jest starsza? Bzdura.

Mozesz wierzyć w co chcesz. Tylko sam fakt wiary nie dodaje prawdziwości to tego w co wierzysz. Ma to wartość dla Cebie i dla ciebie tylko.

Po raz ostatni - to, że coś trwa długo nie jest jego walidacją. To bez znaczenia, bo jeden fakt, jedno zdarzenie może to zmienić, obalić wyrugować. Dotyczy to nauki, polityki, ideologii, a nawet religii. System działający 20 tysięcy lat może się okazać bzdurą. To bez znaczenia, jak długo się mylimy, znaczenie ma to, że dopuszczamy tę możliwość i mamy otwarte głowy. Inaczej - to hamowanie rozwoju. Osobistego i cywilizacyjnego.

Na koniec - nie zarzucaj nikomu że czegoś nie rozumie, jak sam nie potrafisz tego wytłumaczyć, lub robisz to popełniając tak rażące błędy formalne (argumenty z czasu, popularności, z ignorancji, żeby wymienić podstawowe) Możemy się nie zgadzać, możemy mieć inne opinie, zdanie. Ale budujesz swoją pewność na błędach argumentcyjnych i uzurpujesz sobie prawo do posiadania wiedzy. A masz tylko wiarę nie popartą nawet skrawkiem dowodów czy poprawnej argumentacji.

Może powinienem Ci wszystko uprościć:

  • Bóg nie stworzył religii - prawdopodobnie zrobili to ludzie i przekształcali na podstawie tego co było ich doświadczeniem albo na tyle ile to pojmowali w danym okresie czasu.

  • religii jest całe mnóstwo - zgodzę się przechodziły najróżniejsze przekształcenia, mają wspólne zagadnienia, mają identyczne analogie - co potwierdza tylko moje pierwsze odniesienie - że robią to ludzie. Ludzie tworzą religię.

  • Bóg jest nie do poznania - owszem wyznaję że to Bóg decyduje czy da się poznać człowiekowi. Bóg nie musi się objawiać człowiekowi - bo gdyby się objawił - to nie było by to wiarą tylko faktem.

  • To nie czas decyduje o słuszności religii - no i tutaj jest jakiś zgrzyt. Ja próbuję powiedzieć że religie skoro istnieją tak długo to znaczy że coś zawierają wartościowego dla człowieka - przesłanie o Bogu i sile wyższej. Dlatego może są atrakcyjne. A może też jest tak - że Bóg chce aby ludzie go szukali. Wątpię byś znał wszystkie religie - ale jeśli poznałbyś chociaż jedną to może byś sprawdził jak to powstawało w czasie i rozumiałbyś rozwój. Ale widzę że wolisz czepiać się faktu że ogólnie religie są nie warte uwagi bo są błędem, bo są różne bóstwa itp. itd. i ubierasz to w schemat - było i będzie mitem.

  • kończąc - wiesz co śmieszy mnie w ludziach najbardziej. Że wiedza którą dysponuję ja albo Ty - albo każdy człowiek - jest albo z książek, albo z usłyszenia, ostatecznie z Internetu. Więc Co ciekawe - egzystujesz na planecie, na której chodzisz kilkadziesiąt lat - coś się dowiedziałeś i nagle Eureka - chcesz być specjalistą w danej dziedzinie. Nie znasz żadnych dowodów na istnienie Boga i nie znasz żadnych dowodów na nieistnienie Boga. Namacalnych dowodów. Bo to że przeczytasz o aborygenach albo kultach starożytnych nie czyni cię antropologiem albo kapłanem najwyższego stopnia. Po prostu naładowany jesteś informacjami i nie potrafisz pogodzić ich z faktami że są tacy którzy nie widzą a wierzą. To przekracza logikę. Więc fajnie tłuc się wypocinami zaciągniętymi z wiedzy powszechnie dostępnej. Jeśli bardzo mogę się pochwalić to uwierz mi - poszukiwania Boga zajęły mi trochę czasu w życiu - a trochę już jestem na tej planecie. A ciekawszą rzecz Ci powiem - że Boga nie szukałem w Internecie i kościele. Ale szukałem odpowiedzi. Przeczytałem mnóstwo książek od magii, astrologii, hermetyzmu, okultyzmu, religii powszechnych, kultów starożytnych... i to zaledwie rąbek tego co się działo i będzie dziać na tej planecie w głowach ludzi. Bo jeśli ktoś sercem nie pojmie Boga - to nie ma możliwości by zrozumiał sens jakiejkolwiek religii tego świata.

Tym zakończmy. Bo znowu implikujesz, że jak coś długo istnieje to musi być prawdziwe i słuszne. Postulujesz specjalne traktowanie religii i Boga, a to eliminuje rzeczową dyskusję, bo zawsze możesz sobie te zasady zmienić, dopasować. Nie potrafisz zaakceptować rzeczywistości i robisz dla swoich wierzeń wykluczenia z ogólnie przyjętych i stosowanych mechanizmów determinacji prawdy.

Ja nie mam z tym problemu. Wierz sobie w co chcesz. Tylko jeśli mam odmienne od Ciebie zdanie, to nie zarzucaj mi niewiedzy, braków w rozumowaniu czy ułomności sposobu spojrzenia na świat. Bo w tym momencie stawiasz się w tym samym miejscu co fanatycy, którzy krzyczą, że mają rację, a ci co się nie zgadzają - na stos. Robisz to kulturalnie i na miękko, ale to ten sam sposób myślenia. Jak się ze mną nie zgadzasz, to jesteś głupi, nie rozumiesz, nie wiesz i pewnie nie umiesz...

Jak dla Ciebie dorobek filozoficzny, całe pokolenia procesów naukowych to "wypociny", to nie pogadamy. Bo zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony jak coś jest powszechne i budowane przez całe pokolenia to jest bez wartości (wiedza, nauka), z drugiej jak coś jest powszechne i trwa długo to jest cacy (religia, twoja). I twoje osobiste poszukiwania czy doświadczenia mają wartość tylko dla Ciebie. Są dowodem tylko dla ciebie. Dla całej reszty są warte tyle co historyjka, anegdotka opowiedziana w barze - na chwilę zwróci uwagę, może spowoduje uśmiech. Dla ciebie ma wartość i jest ważna, dopóki nie znajdzie potwierdzenia w faktach - dla reszty pozostanie tylko tym - opowiastką przy piwie.

Myślę że ciężko nam się dyskutuje bo założenia mamy inne poglądy. Jak czytasz książkę autora wierzące w Boga - on znajdzie tysiąc powodów by wierzyć. Jak czytasz książkę człowieka która nie wierzy - to znajdzie tysiąc powodów aby bronić swego zdania. Wychodzimy z dwóch różnych punktów - ale każdy ma prawo do własnego zdania. Prawdą jest że nie przychylam się ku myślom innych ludzi - bo są tacy sami jak ja. Wyobraź sobie że Ty też tworząc swoje artykuły tworzysz pewne poglądy w ludziach. Tak naprawdę tworzysz cały czas i czasem odbija się ktoś echem - ktoś taki jak ja. Ale znane jest to w psychologi że rusza nas coś - z czym sami mamy problem w sobie. Więc ja odzywam się czasem na takie artykuły bo sam byłem człowiekiem - walczącym z religią, manipulacją ludźmi, lub też po prostu zwyczajną bezmyślnością. Masz swoją drogę - musisz chyba nią iść. Nic i nikt Cię nie ogranicza.

Coin Marketplace

STEEM 0.16
TRX 0.25
JST 0.034
BTC 94126.54
ETH 2654.67
USDT 1.00
SBD 0.69